• Psia żałoba czy wypada?

    Mój pies odszedł. Mój wspaniały Cyprys, kompan i mędrzec. Piszę specjalnie, że "odszedł" a nie "zdechł", ponieważ nie potrafię tak zbagatelizować śmierci mojego przyjaciela. Równocześnie myślę intensywnie o tym, czy wypada człowiekowi mieć żałobę po psie lub innym zwierzaku i czy w ogóle wypada o tym pisać, szczególnie w tak katolickim kraju jak Polska. CZYTAJ WIĘCEJ
  • W spiralnym związku

    Pewnego dnia miałem kłótnie w samochodzie. Ja prowadziłem a ona krzyczała bez opamiętania. Byłem bezradny. Nie mogłem zatrzymać samochodu, ani powstrzymać jej furii. Było głośno i prywatnie, pomimo tego, że znajdowaliśmy się w środku zakorkowanego miasta. Co zrobiliśmy nie tak? Czy uderzyliśmy w dno naszego związku? Dlaczego tak się stało? Czy mogę coś zrobić by temu zaradzić, by pomóc innym? Tak mogę. Zrobiłem o tym film. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Jak zostałem giermkiem swojego psa

    To nie jest takie oczywiste jak mogłoby się wydawać. To nie jest tak, że pewnego dnia lubisz psy bardziej niż wcześniej, że były ci one wcześniej obojętne a teraz raptem nie są. To zawsze występuje spontanicznie. To po prostu ten pies a nie inny. Czy można jakoś wytłumaczyć to, że pewnego dnia zdajesz sobie sprawę, z tego że robisz dla niego więcej niż dla innych? Niż dla siebie? Czy to jest miłość? Czy pies potrafi złamać człowiekowi serce tak jak inni ludzie? CZYTAJ WIĘCEJ
  • Wilki z Wawa Street

    Pewnego dnia założyłem firmę. To był piękny słoneczny dzień otwierający przede mną nowe kapitalistyczne możliwości rozwoju i motywacji, by zarabiać i dać zarobić innym. Niestety po dwóch latach to co mi z firmy zostało to 1050 zł miesięcznie składek i codzienne, niekończące się telefony od maklerów giełdowych zwanych "wilkami z Wawa Street". CZYTAJ WIĘCEJ
  • "Ciemno wszędzie, głucho wszędzie". Czy to koniec tradycyjnych księgarń?

    Urodziny kolegi. Warto kupić mu prezent i to taki, który mógłby dotknąć, zobaczyć, powąchać. Gdzie nie lepiej iść po prezent niż do Empiku, więc idę do największego w całej Warszawie i Polce całej a tam, cicho wszędzie i głucho wszędzie... pomyślałem, co to teraz będzie... ale od początku. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Lekcja nr 3 - Cel

    Najważniejszy jest cel. Nawet ten najbardziej abstrakcyjny i odległy jest wart by go sprecyzować. Mówię o tym dlatego, ponieważ można przebyć całą galaktykę wzdłuż i wszerz, tylko po to by dowiedzieć się, że to czego szukaliśmy przez ten cały czas było tuż obok nas. Może nie musicie robić tego wszystkiego by osiągnąć to co chcecie? CZYTAJ WIĘCEJ
  • Lekcja nr 2 - Myśl jak Edison

    Pewnej nocy, kiedy fabryka Thomasa Edisona płonęła. On już wyobrażał sobie nową, lepszą z innowacyjnymi udogodnieniami, by ta kolejna się nie spaliła. W tym samym czasie poprosił syna by obudził mamę, by nie przegapiła tego spektakularnego widowiska. Był optymistą i innowatorem. Czy nie trzeba dokładnie w ten sposób podchodzić do filmu i nowych projektów? CZYTAJ WIĘCEJ
  • SEX FICTION

    Brzmi to trochę jak początek filmu fantastyczno-naukowego ale mogłoby to zacząć się tak: Pewnego dnia władze absolutnie zakazały aborcji. Kobiety przestały mieć przyjemność z uprawiania sexu. W strachu przed karą pozbawienia wolności i gwałtem straciły swoją kobiecość i zażywając pigułki hormonalne zmieniły się w mężczyzn. Ubierały się jak mężczyźni, zachowywały się jak oni, zmieniły imiona na męskie. Nikt teraz nie wie kto jest teraz kobietą a kto mężczyzną. Od 10 lat nie urodziło się ani jedno dziecko. W kraju zapanował chaos. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Lekcja nr 1 - Idź z prądem

    Mam 37 lat i gdybym wiedział kiedyś to co wiem teraz o filmie i samorealizacji, byłoby mi łatwiej w osiągnięciu celu. Byłbym w innym miejscu, bo w wieku siedemnastu lat robiłbym to co robię teraz. Wierzę, że niektórzy wiedzą tyle co ja teraz w wieku siedemnastu lat, dlatego jest im łatwiej. Wiem również, że niektórzy nigdy nie posłuchają mojej rady i będą musieli nauczyć się na własnych błędach. Może muszą stworzyć własną drogę, może są leniwi lub zbuntowani albo po prostu nie chcą. Tak jak ja nie chciałem. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Pokolenie AIDS

    Pewnego razu dowiedziałem się przypadkiem, że moje pokolenie roku 1978 nosi nazwę JP2. Miało to ścisły związek z wybraniem Karola Wojtyły na papieża. Powoli zahaczam o niebezpieczną czterdziestkę i po zrobieniu osobistego rozrachunku, doszedłem do wniosku, że pomimo wielkich i niepodważalnych zasług wielkiego Polaka, jakim był Jan Paweł Drugi, zupełnie ktoś inny decydował o moim losie w tamtych czasach. I nie była to bynajmniej osoba. Był to AIDS CZYTAJ WIĘCEJ